|
Zabawy Tygryskowe czyli brykać każdy może
Ostatnie wpisy
Zakładki:
To Tygryszczę, To Przeczesuję
Tagi
|
piątek, 30 grudnia 2011
Zadzwonił do mnie Jezus, Dżizas i mnie mówi, bym przyjechała do niego na Sylwestrową Noc, z chopem. Mówię, Jezusu, nie da rady. Idę na dworzec. Jezusu odpowiada na me pytanie o święta, że w porządku, że znowu się odrodził, jak co roku, że święta dla niego to najlepszy czas.
Zaczepiła mnie przechodząca obok mnie, w przeciwną stronę idąca, babka, czy otworzymy moją walizę na co rzekłam, że nie i po co. Ona na to, że bo ona ma ochotę.
Jezusu - Szczęścia, szczęścia, szczęscia. Katrino - Zdrowia, zdrowia, zdrowia.
Wlozom na Most i nie zejdę!
piątek, 09 grudnia 2011
niż zalewanie się łzami, niźli smutek i złość i gniew wolę, bom bardziej swoja, tylko dla mnie i moja bo moja głowa znów by się ze mną kochała bez obawy o płód i sny moja dusza cały świat by miała i byłbyś gdzieś obok Ty
środa, 23 listopada 2011
juz 7 mld ludzi jest na świecie i nikt nie ma takiej szparki jak ja nawet Madonna nie ma takiej szparki jak ja
poniedziałek, 14 listopada 2011
Jestem leniem, bo nie wstaję o 7.00 żeby o 7.02:14 siedzieć przy komputerze lub z komputerem w komputerze. Pozostawiłam w sobie pustkę niezniesionych jaj, siadając obolale na łóżku. W przeciągu półtora tygodnia stłukłam kubek lub dwa i miseczkę, dałam w spadku nie wiadomo komu trochę sztućcow i śluzu. Budzę się z O. i jej czarną grzywką, by po chwili inna głowa chciała ode mnie suszarkę, w ręczniku, bez majtek. Ociekam krwią z moich myśli krążących między zespołami obsejsyjno. Wolałabym pójść nakarmić szczury, nie ludzi. Wolałabym zostać zasypana dzisiaj śniegiem, bez ruchu, bez czasu. Przetrwam. Mam ze sobą różowy sprzęt : szlafrok, misia i niego. Powoli zastygam w bezmyśle bezwolnego pokoju. Królik kosztuje 85zł.
czwartek, 03 listopada 2011
Wbrew "Czekając na sobotę" sensów dnia codziennego może być wiele. Fakt, mieszkam w mieście, gdzie regularnie realizuje się mnóstwo inwestycji, w tym takich o znaczeniu europejskim. To nie zmienia jednak faktu, że pokonałam dziś 22 tys kroków w drodze do lepszego samopoczucia i zmęczonej łydki. Celem wędrówki była sama wędrówka, dopiero później latarka (która zadecydowała o trasie kroków) i hot dog za 1,50zł.
środa, 02 listopada 2011
jeżeli miłość jest nieustającym uśmiechaniem się do siebie niczym debil, to jestem zakochana
(bo na podłodze jest to morze)
czwartek, 27 października 2011
Idę blokowiskiem między dzieciakami jeżdżącymi na deskach i fanami nożnej. To brzeźnieński oldschool rodem sprzed około piętnastu lat spotykany na wszystkich polskich podwórkach. Mijam parkę wieku dziecięcego. Ona : Ile masz lat? On : Jedenaście (chwila milczenia). Naprawdę. Zza rogu wybiega kolejny chłopak : Klaudia!! Mama Cię woła!, za nim idzie kobieta : Chodź tutaj! Nie pamiętam, kiedy widziałam coś podobnego, takie dzieje się już raczej nie dzieją. Idę dalej, mijam wszystkie dobrze mi znane uliczki. Moim celem jest jeden z zaledwie kilku bankomatów w tym rejonie. Docieram, wyjmuję kartę, wkładam, przygotowuję palce do wklepania pinu. Bankomat nie akceptuje mojej karty. Kurwa! Żyjemy w 21. wieku ale nie słyszałam, by uczelnia dawała mamonę. Kurwa! Kasy się nie wypłaca za pomocą legitymacji studenckiej. Śmieję się z siebie, to coś, co bardzo lubię. Takie sytuacje tworzą ciekawy świat. Wyjmuję, co trza i zabieram siano. Ten bankomat operuje tylko finansami pochodzenia naturalnego, 100% eko. Supersam jest blisko, idę po bułki, ponieważ jest koło 19, zostały starocie, biorę jedną i kupuję makaron mejd in Włochy, zaraz sprawdzę skąd on jest mejdin. 3,70 plus śmietanka plus szpinak kupiony przedwczoraj = plan na znakomity obiad z Michauem. Zmierzam ku znajomym i moim notatkom i książkom z zeszłego roku. Akurat msza, chowam wszystko w plastikowej reklamówki do skórzanej torebki, upchane. Przed kościołem zbierają podpisy przeciwko udziałowi Nergala w jurury programy The voice of Poland. Zajebiście, kurwa, zajebiście!
(Później oczywiście było pozytywnie zajebiście. Dostałam serniczek, wymieniłam milion słów i powróciłam w dom mój.)
niedziela, 16 października 2011
Genialnie zapowiada się ten rok akademicki - będzie więcej seksu niż snu. Nie nadinterpretować. To znaczy tyle, że snem nie będę się rozkoszować za wiele. Co nie znaczy też, że seksu w ogóle nie będzie.
Obszary aktywności: studia, praktyki, zajęcia nr 2, praca gdzie tu znaleźć czas na faceta, działalność własną i społeczno-kulturową ??
czwartek, 13 października 2011
po pierwsze - nową pracę po drugie - że dziś nie padało po trzecie - że jestem zajebista i rozłupuję orzechy laskowe, waląc w nie telefonem komórkowym po czwarte - że żyjemy po piąte - że nie ma współlokatorki po szóste - za zdolność odczuwania radości po siódme - za nas
poniedziałek, 10 października 2011
"- Mickiewicz, gdzie Ty idziesz? Co Ty, Mickiewicz, będziesz stał?? Nie bądź taki, Mickiewicz! Nie bądź Nietzsche, usiądź."
wtorek, 20 września 2011
- Otwórz!!! - Chcesz nocnik? - Nie. Tylko mnie wpuść. - Ale ja teraz jestem golasem. - Ale ja chcę zobaczyć. (5 minut później) - Ciotka, czy możesz dać mi nocnik? Jak można wywnioskować na podstawie wyżej cytowanej rozmowy, moje nauki są efektywne.
(Kurwa!! Ile razy mam pisać ten sam tekst, żeby mi nie zginął gdzieś w sieci i nie został opublikowany po naciśnięciu "publikuj"??!! Kurwa, czy ja nie mogę być liryczna, bo nawet blox.pl stoi mi na drodze?!!)
Dziś jestem wrażliwa, oczekująca bliskości, liryczna. Dzisiaj tak i tak mi dobrze. Bo zwykle jestem samicą alfa, bo zwykle jestem mocna. Moja dominacja i siła nie są niewyczerpywalne, czasem potrzebuję być na dole, niemachając nogami. Czasem moja energia potrzebuje regeneracji i spokoju.
Nie dotykam przypadkiem, w chwili ekspresji, nie pytam. Odpowiadam ogólnikowo na pytania, uśmiecham się. Według schematu kobiecości - jestem tajemnicza. Mówię mądre słowa i błyszczę wiedzą. On jest wysoce inteligentny. Ściskam dłoń na do widzenia. Jak dawno nie odprowadzano mnie do domu. On miał zupełnie nie po drodze. Dalej jestem natłokiem czasowników. Dalej działam. Z badań rzetelno-nierzetelnych wynika, że to mężczyźni w mowie i piśmie używają większej ilości czasowników (od kobiet). To się nazywa sprawstwo.
Słucham Nosowskiej. Teraz, gdy noc... "Do ust mnie nieś i dław, zachłystuj się Wyjąkaj ten głód i jedz łapczywie znów" i żeby druga zwrotka nie nastała
poniedziałek, 19 września 2011
sikam dupom, bo koleś nie raczy dać znać o wynikach na mejla. WuPeczę się, czyli koleś opisujący się jako przystojny przesyła mi swojego fejsbuka, przy czym oczekuje, że mam seksi poślady. totalny pasztet. w tym związku to ja byłabym seksi a on dupa.
Podniecam się nową płytą Nosowskiej, oczywiście Nomadę słyszałam już w Polskim Radiu, bo to ono jako pierwsze miało Kasię. Generalnie, Polskie Radio daje czadu! ;D A Konar niech się ogarnie.
sobota, 17 września 2011
chodzę w starej bluzie, która pamięta jeszcze jak wyglądałam, mając 15 lat. zdrowo niczego się nie tykam i jestem na czacie wp. o, tak!! to się nazywa somewhere in Poland
tymczasem w wielkim świecie były już pierwsze wrześniowe zajęcia z rysunku :( no i szkolę 4latkę na megainteligentnego człowieka. rezultaty już widać. bez odbioru
piątek, 16 września 2011
czwartek, 15 września 2011
Jestem prawdziwym dzieckiem Syjonu i rozjebałam system. Nie obyło się bez efektów ubocznych ale misja zakończona powodzeniem. co niektórzy dopiero zaczynają wakacje. taniec radości czas zacząć! plan jest taki, podobny do Agi, nr 1. alkohol nr 2. balety nr 3. alkohol nr 4. fiszing nr 5. alkohol nr 6. kurt BABILON FUNDUJE!
witaj bezrobocie!! niestety, tylko na jakieś dwa tygodnie. coś trzeba jeść.
środa, 14 września 2011
wtorek, 13 września 2011
chujowo. obawiam się, że mnie nie wyjebią. tyle w temacie. w moim środowisku pracy patologia, w kuchni zbierają podpisy za legalizacją amfy w naszym pięknym kraju. ludziom się w dupach przewraca. bielinki mie tu nie potrza. chujnia z paranojnią.
poniedziałek, 12 września 2011
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||